Czego zakazano w Pszczynie, wprowadzono w Szczebrzeszynie. Od 26 czerwca te dwa miasta dzieli już nie tylko trudna do wypowiedzenia nazwa, ale również stosunek do nagradzania uczniów darmowymi lodami za świadectwo z paskiem. Na Śląsku, po interwencji Rzeczniczki Praw Dziecka, zrezygnowano z tej formy doceniania najzdolniejszych. Z kolei na Lubelszczyźnie akcja wystartowała po raz pierwszy. Jej pomysłodawcą i fundatorem jest Rafał Kowalik, burmistrz Szczebrzeszyna. – Uważam, że to niesprawiedliwe potraktowanie tych, którzy ciężko pracowali. Z Pszczyną bardzo się lubimy, dlatego postanowiliśmy przejąć od nich pałeczkę – tłumaczy samorządowiec.
- Sam nigdy nie miałem czerwonego paska i nie czułem się wykluczony, że ktoś ma jest za to chwalony. To w żaden sposób nie rzutuje na moje życie, uważam za każdy powinien być doceniony za ciężką pracę - mówi w rozmowie z SE.
Decyzja o wstrzymaniu darmowych lodów za świetne wyniki w nauce zaskoczyła nie tylko mieszkańców Pszczyny, ale też opinię publiczną w całej Polsce. Od 25 lat miejscowa lodziarnia „Pod dębami” obdarowywała symbolicznym lodem młodzież z dobrymi ocenami. Zwyczaj przerwano po liście z biura Rzecznika Praw Dziecka, w którym stwierdzono, że taka praktyka szkodzi młodszym, gdyż uczniowie z gorszymi ocenami mogą czuć się pomijani i będzie im smutno.
Sytuacja z Pszczyny wywołała szeroką dyskusję, a Szczebrzeszyn postanowił nie rezygnować z pomysłu. Burmistrz Rafał Kowalik już na początku czerwca zachęcał dzieci do udziału w inicjatywie, a koszty całego przedsięwzięcia pokrywa z własnego portfela.
Zasady są przejrzyste: do świadectwa z wyróżnieniem uczniowie otrzymują specjalny bon, który można zrealizować w kilku wyznaczonych punktach na terenie Szczebrzeszyna. – Mam nadzieję, że tak będzie także za rok – dodaje gospodarz miasta.
Liczba uczniów uprawnionych do darmowej porcji słodkości wynosi ponad sto osób. Mirosław Garbaty, właściciel jednego z punktów uczestniczących w akcji, jest pewien, że młodzież będzie zachwycona. – Robimy lody od ponad trzydziestu lat. Tradycyjnie i uczciwie – mówi. Poleca zwłaszcza smak cytrynowy z naturalnego soku, który jest odpowiednio orzeźwiający. Przed godziną jedenastą przy lokalu zaczęły pojawiać się kolejki, symbolizujące start wakacji.
Magdalena Nizioł, mama jednego z wyróżnionych chłopców, Mikołaja, twierdzi, że inicjatywa bardzo przypadła jej do gustu. – To po prostu miły sposób, żeby pokazać dzieciom, że warto się starać – ocenia. Na pytanie, co się stanie, jeśli w kolejnym roku syn nie osiągnie tak dobrych wyników, odpowiada ze spokojem: – Trudno, i tak przyjdziemy na lody. Taka tradycja, to liczy się najbardziej. W kolejce czekał także Marcin Bizior wraz z mamą Ewą, z gotowym bonem w dłoni. – Po prostu nam przyjemnie – przyznali zgodnie.
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie, ale czy miasto zostanie zapamiętane również z tego słodkiego gestu wobec najzdolniejszych? Burmistrz Kowalik z optymizmem ocenia swoje możliwości finansowe: „Myślę, że mój portfel to udźwignie” – zapewnia.