Szczebrzeszyn funduje lody za czerwony pasek. Burmistrz płaci z własnej kieszeni

2026-06-26 13:19

Podczas gdy w Pszczynie wstrzymano popularną akcję wręczania darmowych lodów uczniom za świadectwa z czerwonym paskiem, Szczebrzeszyn postanowił podjąć tę inicjatywę. Od piątku 26 czerwca wyróżniający się uczniowie mogą odebrać bezpłatną gałkę lodów. Za to przedsięwzięcie ze swoich prywatnych pieniędzy płaci burmistrz miasta Rafał Kowalik.

Czego zakazano w Pszczynie, wprowadzono w Szczebrzeszynie. Od 26 czerwca te dwa miasta dzieli już nie tylko trudna do wypowiedzenia nazwa, ale również stosunek do nagradzania uczniów darmowymi lodami za świadectwo z paskiem. Na Śląsku, po interwencji Rzeczniczki Praw Dziecka, zrezygnowano z tej formy doceniania najzdolniejszych. Z kolei na Lubelszczyźnie akcja wystartowała po raz pierwszy. Jej pomysłodawcą i fundatorem jest Rafał Kowalik, burmistrz Szczebrzeszyna. – Uważam, że to niesprawiedliwe potraktowanie tych, którzy ciężko pracowali. Z Pszczyną bardzo się lubimy, dlatego postanowiliśmy przejąć od nich pałeczkę – tłumaczy samorządowiec.

Sonda
Czy darmowe lody za świadectwa z czerwonym paskiem to dobry pomysł?

- Sam nigdy nie miałem czerwonego paska i nie czułem się wykluczony, że ktoś ma jest za to chwalony. To w żaden sposób nie rzutuje na moje życie, uważam za każdy powinien być doceniony za ciężką pracę - mówi w rozmowie z SE.

Decyzja o wstrzymaniu darmowych lodów za świetne wyniki w nauce zaskoczyła nie tylko mieszkańców Pszczyny, ale też opinię publiczną w całej Polsce. Od 25 lat miejscowa lodziarnia „Pod dębami” obdarowywała symbolicznym lodem młodzież z dobrymi ocenami. Zwyczaj przerwano po liście z biura Rzecznika Praw Dziecka, w którym stwierdzono, że taka praktyka szkodzi młodszym, gdyż uczniowie z gorszymi ocenami mogą czuć się pomijani i będzie im smutno.

Sytuacja z Pszczyny wywołała szeroką dyskusję, a Szczebrzeszyn postanowił nie rezygnować z pomysłu. Burmistrz Rafał Kowalik już na początku czerwca zachęcał dzieci do udziału w inicjatywie, a koszty całego przedsięwzięcia pokrywa z własnego portfela.

Zasady są przejrzyste: do świadectwa z wyróżnieniem uczniowie otrzymują specjalny bon, który można zrealizować w kilku wyznaczonych punktach na terenie Szczebrzeszyna. – Mam nadzieję, że tak będzie także za rok – dodaje gospodarz miasta.

Liczba uczniów uprawnionych do darmowej porcji słodkości wynosi ponad sto osób. Mirosław Garbaty, właściciel jednego z punktów uczestniczących w akcji, jest pewien, że młodzież będzie zachwycona. – Robimy lody od ponad trzydziestu lat. Tradycyjnie i uczciwie – mówi. Poleca zwłaszcza smak cytrynowy z naturalnego soku, który jest odpowiednio orzeźwiający. Przed godziną jedenastą przy lokalu zaczęły pojawiać się kolejki, symbolizujące start wakacji.

Magdalena Nizioł, mama jednego z wyróżnionych chłopców, Mikołaja, twierdzi, że inicjatywa bardzo przypadła jej do gustu. – To po prostu miły sposób, żeby pokazać dzieciom, że warto się starać – ocenia. Na pytanie, co się stanie, jeśli w kolejnym roku syn nie osiągnie tak dobrych wyników, odpowiada ze spokojem: – Trudno, i tak przyjdziemy na lody. Taka tradycja, to liczy się najbardziej. W kolejce czekał także Marcin Bizior wraz z mamą Ewą, z gotowym bonem w dłoni. – Po prostu nam przyjemnie – przyznali zgodnie.

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie, ale czy miasto zostanie zapamiętane również z tego słodkiego gestu wobec najzdolniejszych? Burmistrz Kowalik z optymizmem ocenia swoje możliwości finansowe: „Myślę, że mój portfel to udźwignie” – zapewnia.

W Szczebrzeszynie zamiast w Pszczynie - dzieci dostały lodowy prezent