ROSH koncentruje się na budowaniu kompetencji mieszkańców w zakresie szeroko pojętego zarządzania kryzysowego i samopomocy.
Inspiracją dla świdnickiej inicjatywy były m.in. doświadczenia grupy Irish Red Cross z włoskiego Solferino, wykorzystującej rowery do szybkiego udzielania pierwszej pomocy, a także działalność Ochotniczej Straży Humanitarnej działającej pod skrzydłami Fundacji Folkowisko w Gorajcu.
Począwszy od harcerzy, przez wojsko, aż po służby mundurowe, rower zawsze był atrakcyjnym środkiem transportu na krótkich odcinkach, szczególnie tam, gdzie trzeba bardzo sprawnie i szybko reagować. Nie jest to więc nic nowego. Nowością jest natomiast połączenie całego zespołu takich umiejętności i zebranie ich w nową jakość. W ramach projektu powstanie m.in. idea roweru ewakuacyjnego. W sytuacji zatorów drogowych może się okazać, że tradycyjne środki transportu nie pozwalają na skuteczną ewakuację. Przykład Bejrutu z marca tego roku pokazuje, że jeśli wszyscy mieszkańcy wybiorą ten sam środek transportu, na przykład samochód, drogi mogą zostać całkowicie zakorkowane. Pojawia się więc pytanie: co jest dla nas ważniejsze - skutecznie oddalić się od źródła zagrożenia czy stać w korku? Oczywiście nasza propozycja nie jest odpowiedzią na wszystkie problemy. Chcemy jednak pokazać, że istnieje również alternatywa i że w kluczowych sytuacjach łatwiej może być wsiąść na rower i oddalić się od głównego źródła zagrożenia - podkreśla Maciej Lubaś ze Stowarzyszenia Świdnik Miasto dla Rowerów.
Uczestnicy projektu przejdą cykl szkoleń m.in. z pierwszej pomocy przedmedycznej, prowadzenia ewakuacji i komunikacji kryzysowej.
Chodzi o to, żeby stworzyć w Świdniku 15-osobową grupę liderów, czyli osób pracujących w szkołach, przedszkolach, organizacjach pozarządowych czy zakładach pracy, czyli wszędzie tam, gdzie mają kontakt z większą liczbą osób. W sytuacji kryzysowej, gdy trzeba bardzo szybko reagować i umiejętnie zarządzać ludźmi, takie osoby mogą odegrać kluczową rolę. Dlatego przygotowujemy cykl szkoleń, których celem jest stworzenie takiej grupy liderów, gotowych do działania w sytuacjach kryzysowych. W tym wszystkim rower staje się po prostu środkiem transportu, który nie jest uzależniony od wielu czynników, które mogą zostać ograniczone w czasie kryzysu. Nie potrzebuje benzyny ani prądu. Nawet jeśli na drodze powstanie zator albo infrastruktura zostanie zniszczona, rower nadal może być użyteczny. A jeżeli ktoś nie ma możliwości na nim jechać, może potraktować go jako wózek do pchania - dodaje Lubaś.
Więcej o projekcie znajdziecie tutaj.
Zobacz także naszą galerię zdjęć: WOJEWÓDZKI SZPITAL SPECJALISTYCZNY w Lublinie przy al. Kraśnicka