Samorządowcy podkreślają, że Lublin jako „Miasto-Ratownik” od początku wojny udziela Ukrainie ogromnego wsparcia, jednak pomoc ta nie może oznaczać zgody na relatywizowanie historii.
Sprawą naturalną jest, że jeśli się przyjaźnimy, to ta przyjaźń jest prawdziwa i nie możemy się godzić jako przyjaciele na to, aby szargać dobre imię tych, którzy zostali w brutalny sposób zamordowani. Na Ukrainie nie brakuje bohaterów, choćby sprawiedliwi, którzy często narażając swoje życie ratowali tych, którzy mogli uchronić się w jakiś sposób z tej pożogi, z tego, że mordowali ich nacjonaliści ukraińscy. Wśród tych, którzy byli mordowani na Wołyniu, czy innych terenach II Rzeczypospolitej na południowo-wschodnich rubieżach, również byli Ukraińcy. Pytanie jest, czy trzeba na tyle relatywizować historię, żeby bandytów stawiać jako bohaterów. Na to zgody nie ma. I jako samorząd również powinniśmy podkreślać, że stoimy na straży pamięci historycznej i jeśli się przyjaźnimy, jeśli wspieramy Ukraińców, to również prosimy ich o to, aby byli wrażliwi na tym punkcie - podkreśla Robert Derewenda przewodniczący Klubu Radnych PIS.
Projekt uchwały miałby być głosowany na najbliższej sesji rady miasta w czerwcu.
Przedstawiamy stanowisko w tym projekcie uchwały, które jest wyważone, stonowane, ale konsekwentne. W całej tej sytuacji po prostu potrzeba konsekwencji, aby obronić tą prawdę historyczną, dobrą pamięć i cześć naszych rodaków w sytuacji, kiedy z drugiej strony, te zachowania są co najmniej niezrozumiałe. Więc będziemy zachęcać również radnych z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka do gremialnego poparcia, abyśmy mówili jednym głosem w tej jakże ważnej dla wielu Polaków i emocjonującej sprawie - mówi radny Tomasz Pitucha.
Zgodnie z projektem, stanowisko rady miasta ma trafić do ukraińskich miast partnerskich oraz instytucji, które otrzymały pomoc finansową lub rzeczową od Lublina.
Zobacz także naszą galerię zdjęć: Teraz znalezienie żył u dzieci nie będzie problemem. Szpital dostał specjalne skanery