Zamieszanie z alertami RCB. Niektórzy Polacy otrzymują tylko jednego SMS-a
We wtorek, 13 października, około godz. 4:15 Rządowe Centrum Bezpieczeństwa kolejny raz rozesłało SMS-y do osób przebywających w województwach lubelskim i podkarpackim. Powodem był zmasowany rosyjski atak na Ukrainę.
„UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów” – napisano w alercie.
Niespełna pół godziny później, około godz. 4:40, zagrożenie minęło. RCB rozpoczęło więc wysyłanie następnej wiadomości: „ALERT RCB: UWAGA! ZAKOŃCZYŁ SIĘ ATAK POWIETRZNY NA UKRAINĘ. BRAK ZAGROŻENIA NA TERENIE POLSKI”.
Jedni dostaną dwa alerty, inni tylko jeden. RCB wyjaśnia
Jak poinformowało RCB, pierwsza wiadomość nie dotarła do wszystkich mieszkańców, bo kiedy okazało się, że zagrożenie już nie występuje, wysyłanie ostrzeżeń zostało zatrzymane.
„Może więc wystąpić sytuacja, w której część odbiorców otrzyma zarówno alert RCB o zagrożeniu, jak i jego odwołanie, natomiast część – ze względu na przerwanie pierwszej wysyłki – otrzyma wyłącznie wiadomość informującą o ustaniu zagrożenia” – wyjaśniło RCB.
Nocny atak Rosji na Ukrainę. Na celowniku m.in. Lwów
Rosjanie przez całą noc ostrzeliwali ukraińskie miasta. W Kijowie rakieta balistyczna trafiła w wysoki budynek mieszkalny. Śmierć poniosły co najmniej dwie osoby, a minimum 12 zostało rannych.
Po godz. 4 rosyjskie drony zaatakowały także Lwów. W mieście rozległy się wybuchy, słychać było również pracę obrony przeciwlotniczej. O ataku poinformował mer Lwowa Andrij Sadowy.
W pobliskiej miejscowości Murowane zestrzelony rosyjski dron spadł na dom mieszkalny. Ogień objął dwa budynki oraz trzy samochody. Dotychczas nie przekazano informacji o ofiarach tego zdarzenia. Brak też doniesień o naruszeniu naszej przestrzeni powietrznej. Na początku wojny na Ukrainie Rosja również atakowała jej zachodnie tereny, w tym blisko naszej granicy, ale nie rozsyłano żadnych nocnych alertów, tak jak dzieje się to teraz. Różnica polega na tym, że ataki na zachodzie Ukrainy są faktycznie częstsze.