- Podkomisarz Piotr Dąbrowski z lubelskiego V Komisariatu wyciągnął nieprzytomnego kierowcę z zadymionego pojazdu.
- Sytuacja miała miejsce w niedzielny poranek na ulicy Hajdowskiej, gdzie funkcjonariusz dostrzegł dymiące Renault.
- Mundurowy ewakuował 40-letniego mężczyznę dosłownie na moment przed tym, jak samochód doszczętnie spłonął.
- Uratowany kierowca z Mołdawii wydmuchał blisko 2 promile, a ponadto obowiązywał go zakaz wsiadania za kółko.
Policjant z Lublina wyciągnął mężczyznę z płonącego samochodu
Do niebezpiecznej sytuacji doszło w niedzielny poranek, 17 maja. Podkomisarz Piotr Dąbrowski, pełniący funkcję dyżurnego w V Komisariacie Policji w Lublinie, zmierzał akurat do pracy, gdy na ulicy Hajdowskiej zauważył stojące osobowe Renault. Z tyłu zaparkowanego wozu wydobywały się kłęby gęstego dymu. Funkcjonariusz natychmiast przerwał jazdę, wezwał na miejsce służby i szybko zorientował się, że silnik dymiącego samochodu jest nadal uruchomiony. W mocno zadymionym wnętrzu, na fotelu kierowcy, znajdował się człowiek. Mundurowy błyskawicznie ruszył na ratunek. Choć gęsty dym mocno ograniczał widoczność, policjant sprawnie ewakuował mężczyznę z kabiny. Kierowca twardo spał i zupełnie nie reagował na to, co działo się wokół niego. Aby zminimalizować ryzyko rozprzestrzenienia się ognia, podkomisarz wszedł do środka przez drzwi pasażera i zgasił silnik.
Na tym jednak interwencja wcale się nie zakończyła. Kiedy 40-letni obywatel Mołdawii znalazł się już na zewnątrz, nagle usiłował powrócić do zajętego ogniem pojazdu, najpewniej po to, by zabrać z niego swoje przedmioty. Podkomisarz Dąbrowski musiał po raz kolejny odciągnąć mężczyznę i odprowadzić go na bezpieczną odległość. Niedługo potem całe auto stanęło w płomieniach.
Pijany 40-latek złamał zakaz prowadzenia pojazdów
Niedługo po zgłoszeniu na miejscu pojawili się strażacy, ratownicy medyczni oraz wezwany patrol policji. Ocalały z pożaru 40-latek trafił pod opiekę załogi karetki i został przetransportowany do placówki medycznej. Przeprowadzone w szpitalu badanie trzeźwości wykazało, że mężczyzna miał w organizmie blisko 2 promile alkoholu. Taki stan całkowicie tłumaczył jego brak reakcji na duszący dym i zagrożenie życia. Mundurowi potwierdzili, że obcokrajowiec siedział za kierownicą przy włączonym silniku, co samo w sobie stanowi rażące złamanie prawa. W toku dalszych czynności wyszło również na jaw, że ciąży na nim prawomocny zakaz kierowania wszelkimi pojazdami mechanicznymi. Dalsze postępowanie w tej sprawie będą teraz prowadzić śledczy.