Spis treści
Dramatyczna akcja w Poniatowej. 58-latek nagle przestał oddychać
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło 10 czerwca na terenie Poniatowej w województwie lubelskim. Funkcjonariusze miejscowej policji, st. post. Magdalena Mikos i post. Daniel Adamczyk, dostrzegli podczas patrolu człowieka przebywającego na zewnątrz pomimo fatalnych warunków atmosferycznych. Mężczyzna siedział na ławce pod blokiem. Jego głowa opadała na prawą stronę ciała. Mimo tego, że był cały mokry, a z nieba padał ulewny deszcz, nie ruszał się z miejsca. Mundurowi postanowili sprawdzić, czy czuje się dobrze i nie potrzebuje pomocy.
Okazało się, że siedzący pod blokiem 58-latek stracił przytomność i zupełnie nie reagował na otoczenie, a jego puls był ledwo wyczuwalny.
Podkomisarz Katarzyna Bigos z Komendy Powiatowej Policji w Opolu Lubelskim zrelacjonowała przebieg interwencji. - Mundurowi natychmiast przystąpili do udzielania pierwszej pomocy mężczyźnie. Ułożyli go w pozycji bocznej bezpiecznej, okryli kocem termicznym i wezwali karetkę pogotowia. W czasie oczekiwania na przyjazd karetki funkcjonariusze monitorowali cały czas czynności życiowe mężczyzny - przekazała oficer prasowa.
W ułamku sekundy stan poszkodowanego drastycznie się pogorszył, ponieważ 58-latek nagle przestał oddychać. Mundurowi bezzwłocznie podjęli resuscytację krążeniowo-oddechową, prowadząc ją nieprzerwanie aż do przybycia na miejsce zespołu ratownictwa medycznego.
Ostatecznie ratownicy medyczni przejęli poszkodowanego i zabrali go do pobliskiego szpitala, gdzie mężczyzna zdołał odzyskać świadomość.
Policja z Opola Lubelskiego apeluje o szybką reakcję w sytuacji zagrożenia życia
Powyższa historia idealnie udowadnia, jak kluczową rolę podczas nagłych wypadków odgrywa bezcenny czas. Błyskawiczne poinformowanie służb albo podjęcie własnej próby ratunku często stanowi jedyną granicę między ocaleniem ludzkiego zdrowia, a bardzo tragicznym finałem.
- Pamiętajmy, aby nie pozostawać obojętnym wobec osób, które mogą potrzebować pomocy. Jeśli jesteśmy świadkami sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia, reagujmy i powiadamiajmy odpowiednie służby. Wystarczy jeden telefon pod numer alarmowy 112, aby uchronić kogoś przed niebezpieczeństwem, a nawet uratować czyjeś życie. W takich przypadkach każda sekunda może mieć znaczenie, a brak szybkiej pomocy może zakończyć się tragicznie - podsumowała podkomisarz Katarzyna Bigos.