Kuchnia w PRL
Kuchnia w okresie PRL była wypadkową niedoborów i ogromnej pomysłowości gospodyń. Puste półki, kartki na żywność i ograniczony dostęp do wielu produktów sprawiały, że codzienne gotowanie wymagało sprytu oraz umiejętności wykorzystywania tego, co akurat udało się zdobyć.
W domach królowały dania mączne, potrawy jednogarnkowe i sezonowe warzywa. W stołówkach szkolnych jadłospis był podporządkowany normom żywieniowym i ekonomii - miał być tani, pożywny i możliwy do przygotowania na dużą skalę. Smak schodził czasem na dalszy plan, to pewne. Co jednak jadło się najczęściej w takich miejscach? Jedno danie pamiętają niemalże wszyscy ci, którzy w okresie PRL chodzili do przedszkola.
Słodka zupa, czyli kulinarny paradoks
Dla współczesnych dzieci pojęcie "zupy na słodko" może brzmieć dość egzotycznie. Tymczasem w realiach PRL była to codzienność. Zupa owocowa powstawała najczęściej na bazie jabłek, wiśni, truskawek lub mieszanki owoców sezonowych. Zimą korzystano z mrożonek albo suszu. Całość zagęszczano mąką lub śmietaną, doprawiano cukrem i podawano z makaronem. Efekt? Danie, które balansowało między kompotem a obiadem. Dla dzieci oczekujących tradycyjnej pomidorowej czy rosołu było to kulinarne zaskoczenie i to nie zawsze przyjemne. Słodki smak w połączeniu z miękkim makaronem wielu osobom wydawał się po prostu dziwny. Jeśli jesteście ciekawi innych, nietypowych dań z okresu PRL, sprawdźcie naszą galerię zdjęć poniżej.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
Obrzydliwe smaki PRL-u. Jedliście to?
Smaki epoki Gierka
Zupa owocowa to bez wątpienia dziś coś więcej niż danie. To symbol konkretnego czasu, szkolnych stołówek z metalowymi tacami i obowiązkowej dokładki. Dla jednych - smak beztroskiego dzieciństwa. Dla innych - największa kulinarna zmora lat spędzonych w przedszkolu. Jak było w waszym przypadku?