Sprzedali dom i ukryli miliony pod kafelkami. Następnego dnia oboje zostali brutalnie zamordowani

Czesława i Ryszard P. ze Zwierzyńca marzyli o spokojnej jesieni życia. Krótko po sfinalizowaniu sprzedaży rodzinnej posiadłości zostali makabrycznie pozbawieni życia. Napastnicy szukali ogromnej gotówki, której nigdy nie odnaleźli. Zbrodnia sprzed blisko czterdziestu lat do dzisiaj pozostaje nierozwiązana, ale do akcji wkroczyli już funkcjonariusze z archiwum "X". Czy dojdzie do przełomu? Poznajcie szczegóły.

62-letnia Czesława oraz jej 61-letni mąż Ryszard mieszkali w Zwierzyńcu na terenie województwa lubelskiego. Para seniorów powoli przygotowywała się do przejścia na emeryturę. Ponieważ ich czterech synów założyło już własne rodziny i wyprowadziło się z rodzinnego gniazda, utrzymanie dużej nieruchomości stawało się dla nich sporym obciążeniem. Dodatkowo zdrowie pana Ryszarda uległo pogorszeniu, dlatego małżonkowie postanowili pozbyć się dotychczasowego lokum. Chcieli zamienić budynek jednorodzinny z ogrodem na mniejsze mieszkanie, by zyskać czas na odpoczynek i zrzucić z siebie obowiązki związane z dbaniem o posesję. Ich dotychczasowy dom znajdował się przy ulicy Parkowej, w niezwykle urokliwej, zacisznej okolicy niedaleko miejskiego centrum. Mężczyzna był pracownikiem miejscowego nadleśnictwa i cieszył się doskonałą opinią wśród lokalnej społeczności. Sąsiedzi wypowiadali się o nim oraz o jego żonie w samych superlatywach, doceniając ich uczciwość i ogromną pracowitość.

Morderstwo seniorów w Zwierzyńcu. Sprawcy szukali trzech milionów złotych

Według ustaleń Przemysława Glumy, dziennikarza „Super Expressu”, starsza para planowała zakupić lokal w bloku zlokalizowanym blisko miejsca zamieszkania jednego ze swoich dzieci. Po opublikowaniu ogłoszenia prasowego bardzo szybko pojawił się chętny na nabycie nieruchomości, mimo że cena wynosiła niemal trzy miliony złotych. „W listopadzie 1986 roku, kiedy doszło do transakcji, to były wielkie pieniądze. Średnia pensja, jak wynika z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, wynosiła bowiem nieco ponad 24 tys. zł miesięcznie, czyli niecałe 300 tys. złotych rocznie. To dziesięcioletnie zarobki” – relacjonował reporter Gluma. Gdy umowa została sfinalizowana, małżeństwo ukryło gotówkę w specjalnym schowku zlokalizowanym pod łazienkowymi kafelkami. O istnieniu tej skrytki nikt z zewnątrz nie miał najmniejszego pojęcia. Z relacji świadków udostępnianych w ówczesnej prasie wynikało, że ofiary były wyjątkowo nieufne wobec obcych. „Oni byli raczej podejrzliwi, zawsze ostrożni. Wieczorem nie wpuszczali do siebie nawet znajomych” – opowiadali mieszkańcy Zwierzyńca. Zbrodnia wstrząsnęła całą okolicą. „Nie było chyba w mieście bardziej makabrycznego zdarzenia” – wspominali sąsiedzi w rozmowach z mediami.

Sonda
Śledzisz sprawy Archiwum X?

Pieniądze za sprzedaną posiadłość trafiły do rąk seniorów dokładnie 4 listopada 1986 roku. Już następnego dnia, 5 listopada, doszło do makabrycznego odkrycia. Nadkomisarz Anna Kamola z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie przypomina, jak wyglądały początki tego tragicznego śledztwa. „Ujawnił je jeden z członków rodziny, który przed południem przyszedł odwiedzić emerytów” – przekazała funkcjonariuszka. „Niepokój wzbudziły u niego otwarte drzwi do domu. Kiedy wszedł do środka, ujrzał makabryczny widok. Natychmiast powiadomił służby o zbrodni” – uzupełniła policjantka.

Patrol policji, który dotarł pod wskazany adres, zastał przerażający widok. Zwłoki Czesławy i Ryszarda wisiały na klamkach, a na ich szyjach zaciśnięto sznury wykonane z twardego materiału. Do ataku doszło najprawdopodobniej późnym wieczorem, jeszcze zanim seniorzy zdążyli się ostatecznie wyprowadzić, ponieważ gospodarz miał na sobie piżamę. Zabezpieczone ślady dowodziły, że zaatakowani bronili się przed napastnikami. Układ ciał od razu wydał się mundurowym wysoce nienaturalny, co wykluczało wstępną hipotezę o dobrowolnym odebraniu sobie życia. „Nieznani sprawcy najpierw dokonali zabójstwa seniorów, a potem upozorowali ich samobójstwo” – stwierdzili jednoznacznie prowadzący postępowanie.

Głównym motywem tej zbrodni był ewidentnie rabunek. Całe wnętrze budynku zostało dokładnie przeszukane, co sugerowało, że zabójcy doskonale zdawali sobie sprawę z finalizacji sprzedaży i liczyli na przejęcie ogromnej sumy. Mimo zdemolowania wszystkich pomieszczeń zbrodniarze nie zdołali zlokalizować schowka ukrytego w podłodze. Opuścili miejsce zdarzenia z pustymi rękami, co oznacza, że morderstwo nie przyniosło im żadnych korzyści materialnych, a starsze małżeństwo zginęło zupełnie bez powodu.

Wiadomość o podwójnym zabójstwie natychmiast obiegła Zwierzyniec oraz cały powiat zamojski, wywołując powszechne przerażenie. Organy ścigania przesłuchały kilkuset potencjalnych świadków i zabezpieczyły dostępne na miejscu dowody. Wykonano tytaniczną pracę dochodzeniową, chociaż ówczesna technologia kryminalistyczna znacząco odbiegała od dzisiejszych standardów. Przeanalizowano każdą możliwą hipotezę i sprawdzono mnóstwo poszlak. Zgromadzone materiały nie pozwoliły jednak na wytypowanie podejrzanych. „Analizowano różne tropy, brano pod uwagę liczne wątki, które pojawiały się w sprawie. Mimo zakrojonych na szeroką skalę działań, do dziś sprawcy zabójstwa nie zostali ustaleni, ani zatrzymani” – podsumowali śledczy.

Lubelskie Archiwum X bada morderstwo ze Zwierzyńca. Technologia może pomóc

Po czterech dekadach od tamtych wydarzeń akta sprawy trafiły na biurka ekspertów z Lubelskiego Zespołu Przestępstw Niewykrytych, czyli policyjnego Archiwum X z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Śledczy liczą, że nowoczesne narzędzia kryminalistyczne, w tym zaawansowane badania profili genetycznych, pozwolą wreszcie zidentyfikować sprawców. Ponowna weryfikacja zabezpieczonych niegdyś śladów biologicznych i krzyżowanie danych w międzynarodowych bazach informatycznych dają ogromne nadzieje na przełom. Detektywi cały czas apelują także o wsparcie ze strony społeczeństwa, gdyż ludzka pamięć bywa kluczowa w takich sprawach. „Nawet drobna wskazówka, na pierwszy rzut oka wydająca się mało istotna, w połączeniu z innymi faktami może przyczynić się do trafnych ustaleń” – przekonują policjanci poszukujący świadków tamtych wydarzeń.

Wiele zagadek związanych z tą zbrodnią wciąż czeka na ostateczne wyjaśnienie. Początkowo w kręgu podejrzeń znalazł się nabywca domu, jednak nie znaleziono żadnych dowodów na jego winę. Przez posesję przewinęło się wcześniej sporo innych osób zainteresowanych kupnem, które wiedziały o zbliżającym się przypływie gotówki. Możliwe również, że sami emeryci nieświadomie wspomnieli komuś o udanej transakcji. Biorąc pod uwagę ostrożność pary, mordercami mogły być osoby znane ofiarom. Na drzwiach i w oknach nie stwierdzono absolutnie żadnych śladów siłowego włamania. Oznacza to, że zbrodniarze zostali wpuszczeni do środka przez samych domowników lub weszli przez niezabezpieczone wejście.

„Praca policjantów z Archiwum X to znacznie więcej niż skrupulatna analiza akt i dowodów” – tłumaczą funkcjonariusze zajmujący się powrotem do śledztwa sprzed czterdziestu lat. „To przede wszystkim próba odtworzenia historii ofiar oraz wyjaśnienia, co wydarzyło się wiele lat temu. To też chęć udzielenia odpowiedzi na pytania stawiane przez rodziny i bliskich, którzy od dawna żyją z ciężarem niewiedzy” – zaznaczają przedstawiciele lubelskiej policji. Historia podobnych postępowań udowadnia, że ponowne otwarcie dawnych spraw często kończy się zatrzymaniem winnych i postawieniem ich przed sądem.

Służby apelują do wszystkich obywateli, którzy mogą mieć jakiekolwiek wiadomości na temat okoliczności śmierci Czesławy i Ryszarda ze Zwierzyńca. Każda osoba dysponująca przydatną wiedzą powinna zgłosić się do najbliższego komisariatu lub bezpośrednio skontaktować się z policyjnym Archiwum X.

Mundurowi zapewniają całkowitą dyskrecję każdemu informatorowi, który zdecyduje się pomóc w rozwiązaniu tej brutalnej zbrodni. Śledczy gwarantują, że dokładnie zweryfikują każdy zgłoszony ślad, ponieważ nawet najdrobniejszy szczegół może naprowadzić ich na właściwy trop.

Pokój zbrodni - zbrodnia w Zwierzyńcu