Spis treści
Wypadek forda pod Świdnikiem. W środku małe dziecko
Sytuacja miała miejsce 11 maja w niedzielę na obszarze gminy Mełgiew w pobliżu Świdnika. Ze zgromadzonych przez mundurowych wstępnych informacji wynika, iż kierowca osobowego forda gwałtownie opuścił pas ruchu i ostatecznie maszyna wylądowała w przydrożnym rowie. Wewnątrz uszkodzonego pojazdu przebywała 37-letnia matka, 34-letni ojciec oraz ich niespełna dwuletni potomek.
Wezwane na obszar incydentu służby ratunkowe natychmiast przystąpiły do działania. Zespół pogotowia dokładnie skontrolował stan zdrowia wszystkich pasażerów oraz małego chłopca. Całe szczęście żaden z uczestników tej groźnej sytuacji nie wymagał hospitalizacji.
Nieudana ucieczka z miejsca kolizji
Funkcjonariusze zwrócili szczególną uwagę na bardzo nietypową postawę pary po opuszczeniu rozbitego wozu. Zarówno matka, jak i ojciec uparcie odmawiali wskazania osoby odpowiedzialnej za prowadzenie pojazdu w chwili zdarzenia.
– Po zdarzeniu mężczyzna próbował oddalić się pieszo z miejsca zdarzenia. Natomiast kobieta próbowała wyjechać pojazdem z rowu, ale bezskutecznie. Oddalającego się z miejsca zdarzenia 34-latka zauważył świadek, który ruszył za nim i uniemożliwił ucieczkę do czasu przyjazdu służb – mówi aspirant sztabowy Elwira Domaradzka, rzeczniczka policji w Świdniku.
Dzięki interwencji postronnej osoby udało się ująć zbiega i pilnować go aż do pojawienia się radiowozu. Stróże prawa natychmiast ruszyli z dochodzeniem, aby odtworzyć detale tej niebezpiecznej podróży oraz wskazać sprawcę całego zamieszania.
Pijana para i zakaz prowadzenia pojazdów
Wyniki testów na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu rozwiały wszelkie wątpliwości mundurowych. Ojciec dziecka miał w swoim organizmie gigantyczne stężenie wynoszące ponad 2,7 promila, a wynik 37-letniej matki przekroczył barierę 2,1 promila.
Szybkie sprawdzenie w policyjnych bazach danych pokazało również, iż 34-latek ma obecnie orzeczony sądowy zakaz wsiadania za kółko. W związku z tym faktem, nawet bez udowodnienia mu winy za sam wypadek, grożą mu poważne sankcje karne za łamanie przepisów.
Stróże prawa zmuszeni byli przewieźć skrajnie pijanych opiekunów bezpośrednio do policyjnego aresztu. Dwulatek musiał szybko trafić w bezpieczne ręce i ostatecznie oddano go pod opiekę babci.
Surowe konsekwencje za jazdę pod wpływem i narażenie malucha
Trwające śledztwo ma dać jednoznaczną odpowiedź na pytanie o tożsamość osoby kierującej autem w minioną niedzielę. Polski kodeks karny przewiduje za sterowanie pojazdem w stanie upojenia alkoholowego karę więzienia wynoszącą maksymalnie trzy lata.
Jeśli udowodni się zignorowanie decyzji sądu o zakazie jazdy, sprawca naraża się na dożywotnie odebranie uprawnień, konfiskatę maszyny czy przymus finansowy. Może to oznaczać konieczność wpłaty specjalnej nawiązki do kasy Skarbu Państwa oraz przekazania od 10 do 60 tysięcy złotych na rzecz funduszy wspierających osoby pokrzywdzone.
Na tym jednak katalog potencjalnych problemów pary się nie zamyka. Śledczy przygotowują się do podjęcia kroków prawnych związanych z wywołaniem bezpośredniego zagrożenia dla życia oraz zdrowia bezbronnego malucha.
Zobacz także: Spłonęła ścieżka edukacyjna w Lasach Parczewskich