Chwycił bombę i wyniósł ją z Ratusza. Serce bohatera nie wytrzymało

87 lat temu, w czasie krwawej soboty, niemieckie lotnictwo przypuściło tragiczny w skutkach atak na Lublin. 9 września 1939 roku, w wyniku zrzucenia setek bomb burzących i zapalających, śmierć poniosło kilkuset mieszkańców miasta – wśród nich urzędnicy, żołnierze i cywile. Tego dnia zginął również wybitny poeta Józef Czechowicz oraz Jan Gilas, woźny lubelskiego Ratusza, którego heroiczny czyn na zawsze zapisał się w historii.

  • 9 września 1939 roku Lublin padł ofiarą jednego z najbardziej niszczycielskich nalotów przeprowadzonych przez lotnictwo hitlerowskich Niemiec.
  • Niszczycielskie ładunki uderzyły w kluczowe punkty miasta, w tym w okolice Starego Miasta, Ratusz oraz Krakowskie Przedmieście.
  • Wśród ofiar tego brutalnego ataku znalazł się znany poeta Józef Czechowicz.
  • Z kolei Jan Gilas, pracownik miejskiego magistratu, zdołał wynieść z budynku niebezpieczny ładunek, zapobiegając jeszcze większej tragedii.

Mimo że Lublin nie znajdował się bezpośrednio na linii frontu, agresorzy nie oszczędzili tego ważnego ośrodka w II RP. Podejrzewano, że to właśnie tutaj schronienie mógł znaleźć polski rząd, co wydawało się prawdopodobne m.in. ze względu na obecność w Ratuszu prezydenta Torunia, Leona Raszei, który również zginął. Ponadto, w mieście działała Lubelska Wytwórnia Samolotów, która stała się celem już kilka dni wcześniej, 2 września. Pierwszy atak pochłonął życie 38 pracowników oraz 20 innych ofiar. Prawdziwe uderzenie nastąpiło jednak w kolejną sobotę, 9 września, kiedy to około 9.30 centrum miasta, pełne cywilów, zostało zrównane z ziemią.

Dziennikarz Wacław Gralewski, wydający w tamtym czasie jednokartkowe wydania Expressu Lubelskiego, tak wspominał tamte dramatyczne chwile:

– Bomby burzące i zapalające padały seriami, co powodowało straszliwy grzmot, niemal trzęsienie ziemi. Poza tym samoloty niemieckie zniżały się i bezkarnie strzelały z broni maszynowej do żołnierzy. Podczas tego bombardowania poległo ponad 100 żołnierzy, a jeszcze więcej było rannych. Po nalocie samolotów niemieckich razem z grupą żołnierzy, pod komendą dwóch oficerów znosiliśmy zabitych żołnierzy na grunty orne, na wyznaczone miejsce na Cmentarzu Polowym przy obecnej Al. Kraśnickiej.

Ocalił ludzi przed eksplozją. Niezwykłe bohaterstwo woźnego z Lublina. Wyniósł bombę z Ratusza
Autor: Foto i reprodukcje Mucha Mariusz/Super Express Ocalił ludzi przed eksplozją. Niezwykłe bohaterstwo woźnego z Lublina. Wyniósł bombę z Ratusza

Decyzja o zbombardowaniu centralnych ulic, w tym Kapucyńskiej czy Kościuszki, przyniosła katastrofalne skutki, zamieniając te tereny w stosy gruzów. Przy jednej z tych ulic, w kamienicy niedaleko Poczty Głównej, zginął Józef Czechowicz. Poeta, który tuż po wybuchu wojny przyjechał z Warszawy do rodzinnego miasta, spędzał czas u fryzjera przy Krakowskim Przedmieściu 46. Niestety, w wyniku eksplozji zawalił się na niego strop, grzebiąc go żywcem. Ratując się ucieczką w złym kierunku, trafił pod zawaloną ścianę, podczas gdy jego znajomi odnieśli jedynie niegroźne obrażenia.

„W rezultacie akcji ratunkowej wydobyto spod gruzów strzęp ludzki, w kieszeni którego znaleziono niezniszczony słownik polsko-niemiecki z napisem na pierwszej stronie: własność Józefa Czechowicza" – relacjonował Gralewski.

Sonda
Czy interesujesz się historią Lublina?

Dzisiaj w miejscu tragedii znajduje się monument poświęcony twórcy, a sam budynek został rozebrany w czasie wojny.

Ratusz również stał się miejscem kaźni, gdzie oprócz prezydenta Torunia, zginęło 42 urzędników i petentów. Wśród ofiar był Jan Gilas, pracownik magistratu, który dostrzegł niewybuch wewnątrz gmachu. Wykazując się niezwykłą odwagą, chwycił ładunek i wyniósł go przed budynek, ratując tym samym przebywających w nim ludzi. Niestety, stres i wysiłek okazały się dla niego zabójcze – zmarł z bombą w ramionach z powodu rozległego zawału.

Dziś w Lublinie znajduje się ulica nazwana jego imieniem, upamiętniająca bohatera tamtych dni.

Miał 11 lat w Powstaniu Warszawskim. Ryszard Cholewa z Zawiszaków: „Byliśmy młodymi starcami”