Niesamowite, co wydarzyło się pod Lublinem! Myszołów przeżył zderzenie z samochodem

Niesamowite! Potężny myszołów postanowił wylądować na ruchliwej trasie z Lublina do Warszawy, lądując tuż przed maską rozpędzonego auta. Fortuna mu sprzyjała, gdyż... wbił się w atrapę chłodnicy autem tak szczęśliwie, że... usadowił się tam prawie jak w gnieździe. Rozsądkiem wykazał się kierowca auta, który zjechał z trasy i poprosił o pomoc strażaków i lekarza weterynarii.

Naprawdę trudno w to uwierzyć, ale myszołów wyszedł z tarapatów lekko tyko poturbowany i jest już na wolności. Do osobliwego spotkania powietrznego drapieżcy z autem osobowym doszło niedaleko zjazdu z S 17 w Bogucinie, kilkanaście kilometrów przed Lublinem. Ptak, potężny myszołów postanowił w swoim stylu wylądować na jezdni, pionowo osiadając na asfalt. Na szczęście zrobił to tyłem do jadących aut. A kierowca samochodu, któremu wleciał przed maskę zahamował, tym samym znacznie ograniczając skutki zderzenia. Kiedy zorientował się, że ptak z którym się zderzył utknął w atrapie chłodnicy, postanowił poprosić o pomoc służby. W międzyczasie zorientował się, że ptak... przeżył. Zjechał z trasy.

- Widział przed sobą rozpostarte, poruszające się skrzydła drapieżnika - opisuje dh Mariusz Kamiński z OSP Wola Przybysławska, która wspólnie ze strażakami z KM PSP z Lublina, policją oraz lekarzem weterynarii ruszyli na pomoc. Ten ostatni podał myszołowowi leki uspokajające i przystąpiono do uwolnienia drapieżnika, rozginając elementy samochodowego grilla. - Na szczęście nasza pomoc dała dobre efekty, zwierzę po podaniu leków i nakarmieniu go odpoczęło i na drugi dzień wróciło na wolność.

Czytaj też: Wyszedł na grzyby i już nie wrócił. Poruszające słowa partnerki Marcina. „Myślę o tym każdego dnia”

Najpewniej myszołów polował i zauważył zwierzynę przemykającą przez szosę.

 

ROLKI