Spis treści
- Panika w Białej Podlaskiej po śmierci Roberta Kuzowkowa. Szkoły zamknięto
- Zabójstwo w biały dzień. Robert Kuzowkow otrzymał śmiertelne ciosy na ulicy
- Elnur A. w rękach policji. Fałszywy paszport i interwencja polskich służb specjalnych
- Milczenie podczas przesłuchania. Prokuratura weryfikuje zlecenie z zewnątrz
Początkowe doniesienia dotyczące zbrodni z poniedziałku, 15 czerwca 2026 roku, do której doszło przy ulicy Królowej Jadwigi w Białej Podlaskiej, były bardzo skąpe. Przedstawiciele policji informowali dziennikarzy jedynie o tym, że sprawca tuż przed godziną 10:00 oddał strzały do ofiary z broni palnej i błyskawicznie zbiegł z miejsca zdarzenia. Pomimo pomocy ze strony przechodniów, zaatakowany mężczyzna zmarł. Stróże prawa natychmiast ruszyli w pościg za mordercą. „Dla wszystkich mundurowych w mieście ogłoszono alarm. Prowadzone są kontrole pojazdów, ustawiono blokady na drogach oraz trwa przeszukiwanie terenu. Ustalamy zarówno tożsamość ofiary, jak i podejrzanego” – przekazał na gorąco podinspektor Andrzej Fijołek, rzecznik prasowy lubelskiej policji, w wypowiedzi dla Radia Eska. Lokalni mieszkańcy, widząc to makabryczne zajście, w pierwszej chwili sądzili, że ktoś poluje na ptaki. Szybko ogarnął ich strach, choć nie mieli pojęcia, że właśnie rozegrała się tam brutalna egzekucja.
Panika w Białej Podlaskiej po śmierci Roberta Kuzowkowa. Szkoły zamknięto
„To coś okropnego, człowiek nie może w to uwierzyć. Niedawno mieliśmy tu inne tragiczne wydarzenie, a teraz znowu coś takiego. To wygląda jak jakiś Teksas” – powiedziała w rozmowie z reporterką Radia Eska jedna z okolicznych mieszkanek. Kobieta nawiązała w ten sposób do niedawnej zbrodni z czerwca 2026 roku, kiedy to w Białej Podlaskiej zamordowano 16-letnią Gabrielę K., o co oskarżono jej 19-letniego partnera Dominika. Mieszkańcy nie otrząsnęli się jeszcze po tamtym koszmarze, a spadł na nich kolejny cios. Strach opanował całe osiedle. „Dostałam telefon od kolegi, który mieszka niedaleko. Napisał: »nie wychodź z domu, przed blokiem doszło do strzelaniny«. Byłam przerażona. Usłyszałam dwa strzały, bo mieszkam na pierwszym piętrze, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, co się stało. Dopiero później dowiedziałam się, że zginął człowiek. Kto to zrobił i dlaczego: tego nie wiem” – opowiadała inna osoba obserwująca sytuację. Policja natychmiast zaapelowała do wszystkich posiadających jakiekolwiek szczegóły o kontakt z najbliższym komisariatem, zaznaczając, że najdrobniejszy fakt może pomóc śledztwu. Jednocześnie poproszono ludność o nieopuszczanie mieszkań w trosce o ich życie. Zdecydowano również o podniesieniu poziomu ochrony w lokalnych placówkach edukacyjnych. Michał Litwiniuk, prezydent Białej Podlaskiej, wyliczył, że zabezpieczono żłobki, przedszkola oraz szkoły. „Niezwłocznie skierowaliśmy do nich patrole straży miejskiej, które wspierają działania służb. Nasze placówki pracują w codziennym trybie, ale pozostają zamknięte dla osób trzecich i są pilnowane. Rodzice uczniów niepełnoletnich otrzymali informację o tym, że dzieci po zajęciach należy osobiście odebrać ze szkoły” – uspokajał samorządowiec. Włodarze prosili także o opieranie się wyłącznie na komunikatach wydawanych przez odpowiednie organy i unikanie plotek rozsiewanych w mediach społecznościowych z nieznanych kont.
Chwilę później prasa ujawniła personalia ofiary. Dziennikarz Mariusz Mucha podał na łamach „Super Expressu” oraz w ich portalu, że zamordowany to 44-letni Robert Kuzowkow, posługujący się w sieci pseudonimem Siemion Skriepiecki. Mężczyzna był rosyjskim twórcą satyrycznym, który zbiegł ze swojej ojczyzny i osiadł w Polsce wraz z rodziną. Zasłynął z ostrej krytyki kremlowskich dygnitarzy, uderzając bezpośrednio we Władimira Putina, Aleksandra Łukaszenkę oraz Ramzana Kadyrowa. Te informacje natychmiast rzuciły na sprawę nowe światło, sugerując, że morderstwo miało podłoże polityczne, co nadało mu międzynarodowy kaliber. Z ustaleń wynikało, że morderca podszedł do 44-letniego Rosjanina na wyciągnięcie ręki i oddał serię strzałów z pistoletu, celując m.in. prosto w twarz. Obrażenia Roberta Kuzowkowa były na tyle rozległe, że zmarł on natychmiast, a próby ratowania jego życia nie miały najmniejszego sensu.
„Jeszcze kilka dni temu manifestował w okolicy ambasady Rosji w Berlinie, gdzie ubrany w niby paradny mundur rosyjski, oblepiony orderami i skórzaną »szubą« na głowie, przechadzał się trzymając flagę Rosji w tylnej kieszeni spodni. Dwugłowy carski orzeł umieszczony na niej często lądował w śmietniku” – relacjonował na łamach „Super Expressu” Mariusz Mucha. W trakcie tamtego protestu Siemion Skriepiecki prezentował swój autorski obraz, przedstawiający Władimira Putina jako niemowlę na kolanach Józefa Stalina. Później na platformie Telegram, gdzie śledziły go tysiące fanów, opowiadał o ogromnym poruszeniu, jakie wywołał swoim zachowaniem. Jego działania ściągnęły na niego lawinę gróźb, lecz nikt nie zakładał, że internetowe wpisy przerodzą się w prawdziwy zamach. Sam artysta również lekceważył niebezpieczeństwo, publikując złośliwe wiadomości od hejterów z wyraźnym rozbawieniem. „Znaleźć ciebie, to 6-sekundowa operacja. Także tak, szykuj się” – brzmiał jeden z komentarzy, w którym nie zabrakło również wulgaryzmów.
Zabójstwo w biały dzień. Robert Kuzowkow otrzymał śmiertelne ciosy na ulicy
Tego tragicznego poranka, tuż przed godziną dziesiątą, Robert Kuzowkow spacerował chodnikiem prowadzącym wzdłuż punktów handlowych i parkingu przy ulicy Królowej Jadwigi. Miał na sobie kraciaste spodnie oraz rzucającą się w oczy czerwoną bluzę wyposażoną w kaptur. Dobrze orientował się w topografii Białej Podlaskiej, gdzie przebywał z najbliższymi po opuszczeniu ośrodka dla uchodźców, do którego trafił w 2021 roku. Wiele wskazuje na to, że sprawca długo śledził ofiarę i idealnie wytypował moment ataku. Miejsce zbrodni dzieliło bowiem od obwodnicy na Lublin i Terespol zaledwie kilkadziesiąt sekund jazdy samochodem, a trasa szybkiego ruchu w kierunku Warszawy była oddalona o parę minut. Dziennikarz Mariusz Mucha potwierdził, że oddano strzały w okolice głowy. Błyskawiczny atak i jeszcze szybsza ucieczka. Równocześnie mundurowi walczyli z dezinformacją zalaną w internecie. „A to, że ofiar jest już kilka, a to, że to początek masowego zabijania i sprawca idzie po dzieci do przedszkoli. Zalew fejków w internecie” – informował cytowany reporter.
Bardzo szybko doszło do pierwszych zatrzymań, kiedy to ujęto dwóch obywateli Białorusi i jednego Włocha. Przedstawiciele Prokuratury Rejonowej w Białej Podlaskiej poinformowali o starcie śledztwa dotyczącego morderstwa 44-letniego Rosjanina. „Prowadził działalność artystyczną, w której wyrażał krytykę wobec aktualnych poczynań i posunięć władz Federacji Rosyjskiej” – potwierdził prokurator Marcin Kozak, pełniący funkcję rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Z dokumentacji wynika, że tajemniczy zamachowiec wystrzelił do ofiary dwa pociski z krótkiej broni palnej. Kiedy zaatakowany padł na ziemię, kat zbliżył się i z zimną krwią oddał jeszcze trzy strzały prosto w głowę, po czym natychmiast zniknął. Strzały padły z przyłożenia, wprost w twarz leżącego na brzuchu mężczyzny. Na jego ciele zidentyfikowano rany na głowie, klatce piersiowej oraz plecach. Technicy zebrali z ulicy smartfon ofiary, gotówkę, pięć łusek i pocisk kalibru 9 mm. Specjaliści ocenili, że pięć ran miało charakter wlotowy, a dwie wylotowy.
Tuż po rozegraniu się tego dramatu, szef Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie postanowił powołać do życia specjalną grupę dochodzeniową do rozwikłania tej sprawy. Pieczę nad śledztwem przejęła Prokuratura Okręgowa w Lublinie. W tamtym czasie śledczy skupiali całą swoją energię na zidentyfikowaniu strzelca, kolejnych zatrzymaniach i ustaleniu dokładnego przebiegu zdarzeń. Dokładne sprawdzenie dowodów skutkowało między innymi zwolnieniem dwóch mężczyzn z Białorusi w wieku 33 i 37 lat, których zatrzymano na samym początku. Udowodniono, że nie brali oni żadnego udziału w morderstwie. „Po przesłuchaniu ich w charakterze świadków, zostali zwolnieni i nie są już zatrzymani” – oświadczył prokurator Marcin Kozak. Podobny los spotkał aresztowanego wcześniej obywatela Włoch, który również odzyskał wolność.
Elnur A. w rękach policji. Fałszywy paszport i interwencja polskich służb specjalnych
„Super Express” donosił, że prośby policjantów o udostępnianie nagrań z kamer samochodowych oraz wszelkich informacji nie pozostały bez echa i odezwało się kilku świadków. Służbom wciąż brakowało jednak kluczowego elementu układanki, gdyż prawdziwy zabójca wciąż pozostawał na wolności. Z uwagi na wagę sprawy i pochodzenie zmarłego, do policyjnych apeli zaczęli przyłączać się najważniejsi politycy w państwie. Przełom nastąpił w czwartek, 18 czerwca 2026 roku, gdy premier Donald Tusk przekazał przełomowe wieści o złapaniu podejrzanego przez lubelskich funkcjonariuszy przy wsparciu ABW. Wciąż poszukiwano jednak osoby odpowiedzialnej za zlecenie zbrodni. „Podejrzany zatrzymany posługiwał się gruzińskim paszportem” – oznajmił w internecie Donald Tusk. Dokument należał do 36-letniego mężczyzny narodowości gruzińskiej, którego ujęto na peryferiach Warszawy. Z informacji przekazanych przez podinspektora Andrzeja Fijołka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie wynikało, że obława wymagała zaangażowania elitarnych jednostek. „W zatrzymaniu uczestniczyli kryminalni z KWP w Lublinie, wchodzący w skład powołanej specjalnej grupy śledczej, oraz kontrterroryści z CPKP kryptonim »BOA« i SPKP w Lublinie. W działaniach wspierali nas funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego” – tłumaczył rzecznik.
Domniemany morderca wpadł w ręce organów ścigania w jednym z hosteli, gdzie wynajmował pokój. Służby sforsowały drzwi i zastały go odpoczywającego w łóżku. Był całkowicie zszokowany obrotem spraw i nie stawiał żadnego oporu podczas ujęcia. Skuteczna akcja to wynik ścisłej współpracy kilku agencji państwowych, które przeanalizowały materiały dostarczone przez zwykłych obywateli. Mimo iż zatrzymany legitymował się gruzińskim paszportem, posługiwał się językiem azerskim i widniał w kartotekach miejscowej policji. Śledczy podejrzewają, że jego dokumenty zostały sfabrykowane. „Mamy do czynienia z osobą, która jest powiązana z szeroko zorganizowaną przestępczością, która mogła uczestniczyć także w przestępstwach w roku 2022, choć tu trwają jeszcze intensywne ustalenia śledczych” – zrelacjonował w trakcie konferencji Marcin Kierwiński, kierujący Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Dziennik „Super Express” ujawnił ponadto, że aparat państwowy był świadomy niebezpieczeństwa grożącego Kuzowkowowi i sugerował mu ochronę, lecz artysta nie przystał na tę propozycję. W tym samym czasie lokalna społeczność Białej Podlaskiej próbowała otrząsnąć się po strzelaninie. „Tego pana spotykałam czasem na spacerze z psem. Byłam w szoku, bo nic takiego się nigdy nie wydarzyło na tym osiedlu. Kiedy dowiedzieliśmy się o zatrzymaniu, poczuliśmy ulgę. Moje dziecko chodzi tutaj blisko do szkoły i bałam się, żeby samo wracało” – tłumaczyła w wywiadzie dla „Radia Eska” jedna z mieszkanek. „Mam nadzieję, że teraz wszystko wróci do normy. Musi wrócić” – podsumowała następna. Ta brutalna sytuacja bezpowrotnie zrujnowała spokój wszystkich mieszkańców miasta.
Co wiemy o zatrzymanym napastniku? Podczas realizacji materiału, wszystkie tropy wskazywały na 36-letniego mężczyznę. Elnur A. to groźny kryminalista, mający na swoim koncie między innymi morderstwo w polskiej stolicy, a także prawdopodobny udział w innych mrocznych incydentach na terenie Europy Zachodniej. Jego imię w Azerbejdżanie oznacza „Światło Boga”, jednak on sam do momentu zatrzymania funkcjonował w mroku i skutecznie unikał sprawiedliwości.
Milczenie podczas przesłuchania. Prokuratura weryfikuje zlecenie z zewnątrz
„Był już znany policjantom, w Polsce przebywał od pewnego czasu, wjeżdżał często zarówno na wschód, jak i na zachód Europy. Tam także mógł popełniać przestępstwa, tropy wiodą między innymi do Niemiec. W Polsce zaś kojarzony jest ze sprawą zabójstwa, do jakiego doszło kilka lat temu w stolicy” – wyjaśniał w „Super Expressie” dziennikarz Mariusz Mucha. Służby wciąż badają, czy sprawca działał w większej grupie, czy podjął się zlecenia jako samotny wilk, by nie rzucać się w oczy. Został przetransportowany do lubelskiej placówki Prokuratury Krajowej, gdzie czekało go przesłuchanie z udziałem tłumacza języka azerskiego. Dochodzenie zyskało absolutny priorytet, gdyż politycy, w tym Donald Tusk oraz Tomasz Siemoniak, zaczęli publicznie mówić o ryzyku zaangażowania zagranicznego wywiadu. O ile do tej pory obce agentury ograniczały się do sabotażu i przemocy fizycznej, tak teraz w grę wchodziło opłacenie profesjonalnego zabójcy. Władze państwowe będą dokładnie badać ten trop. Szef rządu przyznał, że potwierdzenie tej teorii stanowiłoby bezprecedensowe zdarzenie w najnowszej historii Polski. Zatrzymany Elnur A. kategorycznie odmówił przyznania się do winy. W prokuraturze zaprzeczył jakoby miał cokolwiek wspólnego z morderstwem i nie chciał odpowiadać na pytania śledczych, spędzając czas w kompletnym milczeniu. Ze względu na ryzyko matactwa i wysoką karę, prokurator złożył w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód dokumenty z wnioskiem o trzymiesięczny areszt, na co sędzia wyraził zgodę. Mężczyźnie postawiono ostatecznie zarzut zastrzelenia Roberta Kuzowkowa z użyciem pięciu kul.
W momencie nagrywania programu sprawa morderstwa rosyjskiego dysydenta wciąż była na etapie wczesnego dochodzenia, które potrwa jeszcze długi czas. Bliscy zamordowanego Roberta, czyli jego żona Wiktoria oraz dzieci, zostali objęci specjalną ochroną przez państwo polskie.
Zatrzymanemu Elnurowi A. za dokonanie tej zbrodni grozi spędzenie reszty życia za kratkami.