Jeśli nowe przepisy zostaną podpisane przez prezydenta, kierowcy mogą odczuć obniżki jeszcze przed świętami wielkanocnymi.
Z pewnością będzie to wsparcie, szacuje się, że ceny na stacjach paliw spadną o 1,20 zł, a nawet o 1,40 zł. Zakładając, że Polacy mniej więcej co dziesiątą złotówkę wydają na transport, będzie to istotne odciążenie dla naszych budżetów. Pamiętajmy jednak, że nie oznacza to trwałego spadku cen, bo jeśli ropa będzie drożeć, ceny paliw również będą rosły – podkreśla profesor Jakub Czerniak z Wydziału Ekonomicznego UMCS w Lublinie.
Pakiet "Ceny Paliw Niżej" zakłada m.in. obniżkę podatku VAT z 23% do 8% oraz zmniejszenie akcyzy o 0,28 zł na oleju napędowym i 0,29 zł na benzynie. Ponadto ma zostać wprowadzona maksymalna cena paliw.
Ten pakiet wydaje się potrzebny i oddziałuje na cały rynek paliw. Sprytnym rozwiązaniem jest wprowadzanie cen maksymalnych z dnia na dzień, bez tego stacje mogłyby przechwycić większość obniżek podatków dla siebie - dodaje profesor Czerniak.
Czy wciąż drożejąca ropa przełoży się na wyższe ceny w sklepach?
Generalnie wzrost cen benzyny czy ropy w Polsce przekłada się na wyższe ceny produktów. Transportujemy czy mąkę do piekarni, czy gotowe pieczywo, transportujemy owoce, warzywa. Właściwie wszystko jest transportowane, więc to się z pewnością przełoży, w mniejszym stopniu niż sam wzrost cen paliw, ale może to zwiększyć presję inflacyjną - tłumaczy ekspert.
Czy reakcja była spóźniona?
O tyle można zrozumieć tę późniejszą reakcję rządu, że po pierwsze niektóre kraje w Europie wprowadziły już takie rozwiązania, ale np. Szwedzi chcą wprowadzić obniżki podatków dopiero od maja. Tutaj polski rząd nie jest ani pierwszy, ani ostatni. Po drugie, wszyscy nie wiemy, jak i kiedy skończy się konflikt na Bliskim Wschodzie, więc nikt nie śpieszy się z obniżkami podatków - mówi profesor Jakub Czerniak.
Dalsze losy ustaw zależą od decyzji prezydenta.
Zobacz także naszą galerię zdjęć: S19 lubelskie