16-latek wziął auto rodziców i rozbił się na drzewie. W środku troje pijanych pasażerów

2026-06-25 15:17

Mieli świętować koniec roku szkolnego, jednak ich beztroska zabawa zakończyła się dramatem. 16-letni Patryk bez zgody rodziców wsiadł za kierownicę starego forda, a jego znajomi - 17-letni Dominik oraz 16-letnie Malwina i Alicja - zadbali o alkohol. Wczesnym rankiem pojazd z pijanymi pasażerami wypadł z trasy, uderzył w przydrożne drzewo i wylądował na dachu.

  • 16-letni chłopak bez uprawnień do kierowania prowadził samochód zabrany bez zgody opiekunów.
  • W aucie znajdowała się czwórka młodych ludzi, a wszyscy pasażerowie byli nietrzeźwi.
  • Pojazd zjechał z trasy, uderzył w przydrożny pień i zatrzymał się na dachu.
  • Stan kierowcy jest krytyczny i zagraża jego życiu, z kolei jedna z nastolatek ma poważne rany.

Dys to rozległa miejscowość granicząca z północno-wschodnią częścią Lublina, pełniąca funkcję typowej sypialni. Wśród setek nowoczesnych posesji można tam wciąż dostrzec zabytkowe, drewniane domy oraz charakterystyczne budynki z lat osiemdziesiątych, którym towarzyszą opustoszałe obory i stodoły. Mieszkańcy gęstej sieci uliczek rzadko się znają na wylot. „Słyszałam karetki, słyszałam, że jakieś dzieci w samochodzie się rozbiły. Podobno z Dysa, ale z drugiej części”relacjonuje jedna z kobiet, którą dziennikarz "SE" spotkał w pobliżu lokalnego sklepu.

16-latek rozbił samochód. Czworo nastolatków trafiło do szpitala
Autor: KMP Lublin / reprodukcja Mucha Mariusz / Super Express

Ulica Słoneczna znajduje się tuż przy granicy z miastem, w niedalekim sąsiedztwie obwodnicy. Równa nawierzchnia prowadzi głównie przez otwarte pola, a zabudowania występują tam stosunkowo rzadko. To właśnie tę trasę wybrał 16-letni Patryk, który z powodu swojego wieku nie dysponował prawem jazdy. Okoliczni mieszkańcy słyszeli wcześniej głośną pracę silnika starego forda fiesty. Zbliżając się do zakrętu, niedoświadczony chłopak zjechał na prawe pobocze, a po gwałtownym manewrze auto z ogromną prędkością wypadło w pole. Przydrożny przepust z betonu zadziałał niczym skocznia. Pojazd wybił się w powietrze, ściął siatkę ogrodzeniową, uderzył w młody dąb i ostatecznie wylądował na dachu. Ślady uderzenia na korze drzewa znajdują się na wysokości głowy dorosłego człowieka.

- Płacz, przekleństwa, wszystko było słychać - opowiada "Super Expressowi" świadek zdarzenia. - Jedna dziewczyna, ta z przodu chyba, to miała pogruchotaną miednicę. Widziałem, jak ratownicy delikatnie ją przenosili... - dodaje poruszony.

Wiele wskazuje na to, że auto zostało użyte bez wiedzy i zgody rodziców nastolatka. - Do wypadku doszło dzisiaj około 3 nad ranem. Kierujący fordem jadąc w kierunku ul. Samsonówka, na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem, wypadł z drogi, uderzając w drzewo i ogrodzenie posesji, a następnie zatrzymał się na dachu -  tłumaczy podinspektor Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. - Ponadto po przebadaniu na zawartość alkoholu w organizmie okazało się, że pasażerowie byli pijani - stan kierującego nie pozwolił na badanie" - dodaje, cytowany przez "Super Express.

Wszyscy uczestnicy tego dramatycznego zdarzenia trafili do specjalistycznego szpitala dziecięcego z potężnymi obrażeniami ciała. 16-latek siedzący za kierownicą walczy obecnie o życie na oddziale, a stan zdrowia jednej z jego koleżanek ratownicy oceniają jako bardzo ciężki. Dwójka nastolatków podróżujących na tylnej kanapie forda odniosła nieco mniejsze rany i urazy fizyczne.

- Świętowali wakacje, tak spontanicznie im to wyszło - opowiada młody chłopak, którego spotkał reporter "Super Expressu". Szybko jednak zamilkł, gdy jego kompan stanowczo nakazał mu dyskrecję. Wynikało z tego, że wiele osób doskonale wiedziało o planach tej grupy, lecz nikt nie zdecydował się zareagować i zapobiec tragedii.

Groby ofiar wypadku w Smykowie