Spis treści
Czym właściwie jest patodeweloperka?
Patodeweloperka to określenie, które na stałe weszło do języka debaty publicznej. Używa się go w odniesieniu do inwestycji, w których:
- maksymalnie zagęszcza się zabudowę,
- projektuje się bardzo małe mieszkania,
- oszczędza się na materiałach i detalach,
- ignoruje się komfort przyszłych mieszkańców.
Nie jest to pojęcie techniczne, lecz społeczne - opisuje frustrację ludzi, którzy kupili nowe mieszkania, a zamiast wymarzonego spokoju dostali hałas, brak prywatności i poczucie ciasnoty.
Polecany artykuł:
Wielka płyta - relikt PRL czy solidna konstrukcja?
Bloki z wielkiej płyty powstawały masowo od lat 60. do 80. XX wieku. Ich celem było szybkie zaspokojenie ogromnego głodu mieszkaniowego. Estetyka schodziła na dalszy plan, ale liczyła się trwałość i powtarzalność.
Co dziś bywa zaletą wielkiej płyty?
- grube, ciężkie ściany i stropy, które często lepiej tłumią dźwięki,
- wyraźne oddzielenie mieszkań od siebie,
- sprawdzone, przewidywalne układy lokali,
- osiedla projektowane z myślą o zieleni, szkołach i usługach.
Oczywiście wielka płyta ma też swoje wady: przestarzałe instalacje, gorszą izolację cieplną czy brak wind w niższych blokach. Jednak pod względem akustyki wiele osób ocenia ją dziś zaskakująco dobrze.
Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.
PRL-owskie bloki z wielkiej płyty. Lista wad
Nowe budownictwo - nowoczesne, ale czy komfortowe?
W teorii nowe bloki powinny wygrywać z PRL-owskimi konstrukcjami na każdym polu. Są energooszczędne, mają windy, garaże podziemne, nowoczesne instalacje i estetyczne elewacje. Problem w tym, że komfort akustyczny bardzo często okazuje się piętą achillesową współczesnych inwestycji.
Najczęściej powtarzające się zarzuty to:
- słyszalne rozmowy i telewizory sąsiadów,
- hałas z mieszkań powyżej (kroki, przesuwanie mebli),
- dźwięki z klatek schodowych i wind,
- cienkie ściany działowe.
Paradoks polega na tym, że budynki formalnie spełniają obowiązujące normy, ale są to normy minimalne. Oznacza to, że inwestycja jest zgodna z przepisami, choć komfort życia mieszkańców pozostawia wiele do życzenia.
Porównanie patodeweloperki z wielką płytą pokazuje paradoks polskiego rynku mieszkaniowego. W PRL brakowało estetyki i nowoczesnych rozwiązań, ale budowano masywnie i solidnie. Dziś nowe osiedla są atrakcyjne wizualnie, lecz często brakuje w nich ciszy, przestrzeni i prywatności. Cienkie ściany i gęsta zabudowa sprawiają, że komfort życia bywa niższy, mimo wyższych cen. To dowód więc na to, że nowoczesność nie zawsze oznacza lepsze warunki do codziennego mieszkania.