Pierwsze jajo u lubelskich sokołów. Ulubiona telenowela wraca, a my podsumowujemy ostatnie sezony

2026-03-17 15:15

W gnieździe lubelskich sokołów pojawiło się pierwsze jajo. To moment, na który od tygodni czekali internauci śledzący transmisję online. Rozpoczyna się właśnie kolejny etap życia ptaków, pełen emocji i niepewności. Wszystko wskazuje na to, że ulubiona „telenowela” mieszkańców znów nabiera tempa.

Sokół Lublin

i

Autor: https://peregrinus.pl/pl/lublin/ Archiwum prywatne

Historia, która poruszyła tysiące

Internetowa kamera w gnieździe sokołów od lat przyciąga tłumy. Każdy sezon lęgowy staje się dla mieszkańców czymś więcej niż tylko przyrodniczą ciekawostką – to historia pełna emocji, dramatów i zwrotów akcji.

Przez dekadę w gnieździe na kominie Elektrociepłowni Wrotków królowała Wrotka. Pojawiła się tam w 2015 roku i wraz z samcem Łupkiem zapoczątkowała lubelską populację sokołów wędrownych. Ich losy śledzili internauci, obserwując zarówno codzienność, jak i dramatyczne wydarzenia rozgrywające się na wysokości 120 metrów.

Ostatni sezon był szczególnie trudny. Po stracie dwóch partnerów – Łupka i Czarta, które padły ofiarą zatrucia – Wrotka samotnie wychowywała młode. Gdy pojawił się Czajnik, pojawiła się też nadzieja. Para doczekała się potomstwa, jednak spokój nie trwał długo.

Młode sokoły z Lublina zaobrączkowane

Do gniazda wtargnęła inna samica – Ziuta z warszawskiego Kawęczyna. Doszło do brutalnej walki, po której Wrotka zniknęła. Jej ciała nigdy nie odnaleziono, ale ślady nie pozostawiały złudzeń. Osierocone młode nie przeżyło, a dramat rozegrał się na oczach setek obserwatorów.

Ziuta i niespokojny początek sezonu

Tegoroczny sezon od początku był pełen napięcia. Jak relacjonuje „Sokole oko”, 10 lutego 2026 w gnieździe pojawiła się Ziuta, która wyraźnie kulała i przewracała się, co sugerowało, że coś się wydarzyło.

Dzień później widoczna była poprawa jej stanu, a w gnieździe dochodziło do spotkań z Czajnikiem. Tego samego dnia po południu niespodziewanie pojawiła się nowa samica – później nazwana Wandą. Jej wizyta była krótka i nerwowa.

Kilka godzin później Ziuta pojawiła się po raz ostatni. Odleciała i już więcej nie wróciła na wizję. Przez kolejne dni Czajnik pilnował gniazda niemal bez przerwy, przynosił prezenty, ale nikt ich nie odbierał.

Sytuacja zaczęła się zmieniać 16 lutego, kiedy Wanda wróciła. Para szybko nawiązała relację, doszło do toków i kopulacji. Jednak spokój był tylko pozorny. 22 lutego samica przyleciała ranna i zakrwawiona, co mogło świadczyć o kolejnych starciach. Późniejsze obserwacje sugerowały obecność intruzów i napiętą sytuację wokół gniazda.

Nowa para, nowe nadzieje

Dziś w gnieździe urzęduje Wanda – tajemnicza samica, o której wciąż niewiele wiadomo – oraz Czajnik, który pojawił się wcześniej u boku Wrotki. To właśnie oni rozpoczynają nowy rozdział tej niezwykłej historii.

Pojawienie się pierwszego jaja to wyraźny sygnał, że mimo trudnych doświadczeń i licznych zagrożeń, życie na kominie toczy się dalej. Internauci znów mogą śledzić rozwój wydarzeń niemal na żywo, z nadzieją, że tym razem historia zakończy się szczęśliwie.

Jedno jest pewne – „sokola telenowela” z Lublina znów przyciąga uwagę i budzi emocje, jakich nie powstydziłby się żaden serial.

Zobacz także: Województwo lubelskie z nową atrakcją. Spacer po bagnach bez zamoczenia butów