Pożar w Łysołajach i tragiczne odkrycie
W Łysołajach, spokojnej miejscowości obok Milejowa w województwie lubelskim, nikt nie podziwia jesiennych barw. Lokalna społeczność pogrążyła się w głębokim żalu po tragedii, która niespodziewanie dotknęła wieś.
– Adaś to był po prostu bardzo dobry człowiek
- usłyszał reporter "Super Expressu".
Zmarły mężczyzna nie miał własnej żony i dzieci, ale jego życie kręciło się wokół bliskich. Codziennie doglądał starszej matki i z radością wyczekiwał odwiedzin siostrzeńców oraz bratanków. Sąsiedzi podkreślają, że nie przypominał stereotypowego kawalera, który popada w nałogi.
– Wziął na siebie odpowiedzialność za mamę
W ostatnim czasie 82-letnia Genowefa unikała wyjść do wsi, preferując spokój własnego podwórka. Reporter „Super Expressu" dowiedział się, że to syn przejął obowiązki kontaktu ze światem zewnętrznym i stanowił dla matki ogromne wsparcie.
– Adam był jej oczami i uszami. Dogadywali się
Ogień wybuchł we wtorek we wczesnych godzinach porannych. Służby otrzymały zgłoszenie tuż po 6:00. Strażacy błyskawicznie ruszyli na miejsce, wiedząc o zagrożeniu związanym z obecnością ludzi oraz butli z gazem w płonącym budynku. Po przyjeździe dom stał już w całych płomieniach.
– Ratownicy niezwłocznie weszli do silnie zadymionego budynku w aparatach ochrony dróg oddechowych (ODO). Działania były prowadzone dwutorowo - podano prądy gaśnicze w natarciu oraz prowadzono przeszukiwanie kolejnych pomieszczeń
O sytuacji poinformowała Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Łęcznej.
– Do działań zadysponowano łącznie 9 zastępów straży pożarnej z PSP i OSP, policję i pogotowie ratunkowe. Po dojechaniu na miejsce potwierdzono zdarzenie – dom w całości objęty był pożarem. Przystąpiono do działań ratowniczo-gaśniczych z jednoczesnym przeszukiwaniem pomieszczeń. Po chwili ratownicy odnaleźli wewnątrz ciała dwóch osób. Pożar został ugaszony a miejsce zabezpieczone dla dalszych działań policji i prokuratora
Niestety, mieszkańców budynku nie dało się już uratować.
Śledztwo trwa, mieszkańcy mają swoje teorie
Rzeczniczka policji w Łęcznej, asp. sztab. Magdalena Krasna, potwierdziła tragiczny finał akcji ratunkowej. W zgliszczach natrafiono na dwa zwęglone ciała. Teraz funkcjonariusze wspólnie z prokuratorem prowadzą czynności zmierzające do wyjaśnienia przyczyn dramatu.
– W trakcie prowadzenia akcji gaśniczej wewnątrz budynku zostały odnalezione dwa zwęglone ciała. Policjanci pod nadzorem prokuratora wykonują czynności procesowe. Udział w nich weźmie również biegły z zakresu pożarnictwa
Dodała, że prowadzone śledztwo ma również na celu ostateczne potwierdzenie tożsamości zmarłych.
– Prowadzone w tej sprawie postępowanie pozwoli wyjaśnić dokładne przyczyny i okoliczności tego tragicznego zdarzenia jak też potwierdzi tożsamość ofiar
Jeden z mieszkańców, z którym rozmawiał „Super Express", przejeżdżał obok posesji niespełna pół godziny przed tragedią.
– Nie było żadnego śladu dymu ani ognia. Musiał rozprzestrzenić się błyskawicznie
Zgłoszenia dokonała osoba z sąsiedztwa. Po wyczuciu zapachu spalenizny, świadek uchylił drzwi budynku, co spowodowało nagły wybuch dymu i pojawienie się płomieni. Adam i Genowefa nie podjęli ucieczki przed żywiołem.
– Pewnie Adam rozpalił na noc w piecu, pojawił się czad i zdusił ich oboje. Potem tliło się wszystko przez kilka godzin
Lokalna społeczność snuje domysły, że to właśnie tlenek węgla zabił członków rodziny. Zaznaczamy, że nie są to oficjalne ustalenia.
Wyrazy głębokiego współczucia kierujemy w stronę bliskich i przyjaciół zmarlych.