18-letni Patryk zginął w wypadku. BMW uderzyło w ostatnie drzewo. Dramat na oczach dziewczyny

Patryk miał zaledwie 18 lat i dopiero co zdobył prawo jazdy. Młody kierowca BMW zginął po tym, jak jego auto wpadło w poślizg na śliskiej drodze w Woli Sernickie-Kolonii i uderzyło w drzewo. Nastolatek nie jechał brawurowo. Dramat rozegrał się na oczach jego dziewczyny, która podróżowała za nim innym autem.

Do tragedii doszło w województwie lubelskim, dokładnie w Woli Sernickiej-Kolonii, położonej niedaleko Lubartowa. Osiemnastoletni Patryk F., prowadząc osobowe BMW, stracił panowanie nad kierownicą na zakręcie, kiedy nawierzchnia była mokra i zdradliwa. Pojazd w konsekwencji uderzył w przydrożne drzewo. Młody mężczyzna nie przekraczał dozwolonej prędkości i nie wykonywał ryzykownych manewrów na drodze. Poszkodowany kierowca został natychmiast przewieziony do placówki medycznej, jednak jego życia nie udało się uratować. Całe tragiczne zdarzenie obserwowała jego partnerka, która kierowała innym pojazdem, jadącym tuż za nim.

Dramat na Lubelszczyźnie. 18-latek zginął na oczach ukochanej

Trasa, na której rozegrał się dramat, charakteryzuje się licznymi zakrętami, chociaż jej stan techniczny nie budzi zastrzeżeń. Problem polega na tym, że nawet gdy na zewnątrz panują dodatnie temperatury, padający deszcz sprawia, że nawierzchnia staje się wyjątkowo niebezpieczna.

Osiemnastoletni Patryk egzamin na prawo jazdy zdał zaledwie kilka miesięcy wcześniej, wiosną. Auto, którym się poruszał, nie wpisywało się w stereotyp mocno podrasowanych pojazdów po przejściach. Chociaż to model E91, należący do serii 3 w nadwoziu kombi, liczył sobie już sporo lat, był bardzo zadbany i sprawny technicznie. Chłopak zachowywał też rozwagę i nie jechał szybko.

Tragicznego wieczoru, tuż przed godziną 21:00, nastolatek kierował się w stronę swojego miejsca zamieszkania. Podczas pokonywania łuku, auto niespodziewanie wpadło w poślizg. Prawdopodobnie początkujący kierowca zareagował odruchowo, próbując wyprostować tor jazdy, ale jego ruch kierownicą okazał się zbyt gwałtowny. Pojazd zaczął sunąć bokiem prosto na szpaler drzew i uderzył w pień, który kończył całą linię, a do ominięcia przeszkody zabrakło zaledwie jednego metra.

18-letni kierowca BMW z nieustalonych na chwilę obecną przyczyn, na łuku jezdni wypadł z drogi i uderzył w przydrożne drzewo. Niestety życia nastolatka nie udało się uratować. Mężczyzna zmarł w szpitalu. Ustalamy szczegóły wypadku i apelujemy o ostrożność na drodze

– przekazała mł. asp. Beata Kieliszek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Nastolatek znajdował się w samochodzie sam. Tuż za nim, w drugim pojeździe, podróżowała jego partnerka, która musiała patrzeć na ten koszmarny wypadek.

Wypadek na ul. Nadwiślańskiej

ROLKI