
Te słowa zna każdy lubelak!
W galerii znajdziesz najpopularniejsze regionalizmy z Lubelszczyzny.

1. Ciapy
Na początek wyjaśnijmy sobie ważną rzecz. W Lublinie, gdy przychodzisz do kogoś w gości, możesz zostać zapytany, czy chcesz CIAPY. To słowo nie jest liczbą mnogą od "ciapa" czyli „osoby niezdarnej”. W Lublinie CIAPAMI nazywamy obuwie, które nosi się po domu. W innych regionach mówi się na to kapcie, laczki, pantofle czy bambosze.

2. Brejdak/Brejdaczka/Brejdaki
Brejdak – brat, brejdaczka – siostra, brejdaki – rodzeństwo. Tak na Lubelszczyźnie nazywamy swoje siostry i swoich braci. Następnym razem, gdy ktoś zapyta czy masz brejdaka albo brejdaczkę będziesz wiedział, co odpowiedzieć.

3. Trajtek
Lublin jest jednym z trzech miast w Polsce, w którym funkcjonują trolejbusy. Oprócz Lublina spotkać je można jeszcze w Gdyni i Tychach. W naszym mieście trolejbusy nazywane są pieszczotliwie trajtkami. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że ktoś "idzie na trajtka" albo "dojeżdża trajtkiem do pracy".

4. Pazłotko
Jeśli świstak urodziłby się w Lublinie, to siedziałby i zawijał w pazłotko, a nie w sreberko. Pazłotko to określenie na cienką, srebrną folię aluminiową, w którą owinięta jest czekolada.

5. Parówka
Zostańmy na chwilę w temacie jedzenia. Parówkę w Lublinie możecie kupić np. w piekarni. Nie zdziwcie się tylko, gdy zamiast spodziewanego mięsnego wyrobu, dostaniecie podłużną bułkę pszenną. To właśnie jest "parówka".

6. Kluski
Kluski z serem (oczywiście białym!) albo kluski z truskawkami to jedne z ulubionych dań lubelaków. Do ich przygotowania potrzebujemy… makaronu. Tak, w Lublinie często na makaron mówimy „kluski”.

7. Na piechtę
Na kluski z serem można pojechać trajtkiem, albo pójść na piechtę. Na piechtę, czyli na piechotę.

8. Dać kajta/kajtnąć się
Jeśli nie chce wam się iść na piechtę, a trajtek nie przyjeżdża, możecie zapytać brejdaka czy da wam się kajtnąć swoim rowerem. Dać kajta to nic innego jak dać komuś przejechać się swoim rowerem. Kajtnąć się oznacza – jechać czyimś rowerem.